Muzyka Bacha i Haendla była treścią koncertu zespołów Kantorei Sankt Barbara i L”Estate Armonico, który odbył się 14 marca w sali Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Wiesława Delimata. Oba zespoły od ponad ćwierć wieku pracują nad rozwojem naszej kultury muzycznej zajmując się przede wszystkim muzyką minionych wieków, w tym przypominaniem dzieł kompozytorów dziś nieco zapomnianych, by wspomnieć Jana Dismasa Zelenkę czy Walentego Bonka.
Kantorei Sankt Barbara to zespół półamatorski, a przecież jego poziom rodzi uznanie. Mogliśmy się o tym przekonać słuchając jak śpiewa Dettingen Te Deum Haendla i Magnificat Bacha. Ale nim zabrzmiały dzieła wokalno-instrumentalne usłyszeliśmy chyba najsłynniejszy utwór organowy Bacha czyli Toccata i fuga d-moll BVW 565. Grał Filip Presseisen, a było to wykonanie dynamiczne, pełne fantazji, niemal improwizacyjne, szczególnie w Toccacie. Fuga, choćby z racji jej ścisłej budowy, była bardziej skupiona i uporządkowana rytmicznie, choć i w jej łącznikach czuło się pewien niepokój rytmiczny. Znacznie bardziej usatysfakcjonowała mnie interpretacja rozpoczynającego drugą część wieczoru Koncertu organowego B-dur op. 7 nr 1 Haendla. Koncert B-dur grany na pozytywie, pod palcami Filipa Presseisena okazał się pięknym muzycznym filigranem urzekającym wdziękiem, lekkością i mnogością koloru.
Ale głównymi punktami programu były wspomniane dzieła wokalno-instrumentalne mistrzów baroku. Było to ciekawe porównanie języka muzycznego obu twórców, sposobu wykorzystania przez nich elementów retoryki muzycznej, traktowania instrumentów dętych, itp., itd. Haendel Dettingen Te Deum przeznaczył na chór i orkiestrę oraz czworo solistów. Partie solowe śpiewali: Zofia Obrzut – sopran, Łukasz Dulewicz – alt, Piotr Windak – tenor i Marek Opaska – bas. Główny ciężar wykonania spoczywał jednak na chórze. Z radością słuchałam jego pięknego, lekkiego brzmienia o wyrównanej emisji i takiejż intonacji. Rzadko który chór amatorski osiąga taki poziom. To w przeważającej mierze zasługa Wiesława Delimata, muzyka o dużej wiedzy, pracowitego, wrażliwego, czasami zbyt skromnego. A w sobotę do tych wszystkich zalet dodał jeszcze pasję do muzyki, wielkie emocje które sprawiły, że prezentowane interpretacje prawdziwie poruszały słuchaczy. W Magnificat Bacha do wymienionych wcześniej solistów dołączyła Jolanta Kowalska-Pawlikowska śpiewająca obie arie sopranowe. O ile „Et exsultavit” wydało mi się nieco za niskie dla jej głosu, to śpiewana z towarzyszeniem oboju d’amore aria „Quia respexit” pozwoliła artystce ukazać wszelkie walory jej pięknego w barwie sopranu i jej ogromną wrażliwość muzyczną. Ta właśnie aria i idealnie brzmiący (co rzadko się zdarza) tercet „Suscepit Israel” na dwa soprany i alt były – przynajmniej dla mnie – najdoskonalszymi momentami prezentacji dzieła Bacha. Ale na pochwałę zasłużyli wszyscy wykonawcy. Nie zabrakło więc bisu. Hymn „Regina caeli” Jana Dismasa Zelenki był wspaniałym zwieńczeniem tego pięknego wieczoru.
Dodaj komentarz