W Operze Krakowskiej w piątek 16 października pierwsza w tym sezonie premiera – „Faust” Charlesa Gounoda w reżyserii i scenografii Michała Znanieckiego, w kostiumach Małgorzaty Słoniowskiej, w choreografii Jacka Tyskiego, muzycznie przygotowana i poprowadzona przez Svetoslava Boriosowa. I to premiera ze wszech miar udana przede wszystkim ze względu na spoistość spektaklu. Soliści, orkiestra, chór, balet stanowią w nim jedność, ich poczynania wzmocnione odpowiednimi efektami świetlnymi (ich reżyserem był Dawid Karolak) i scenografią multimedialną autorstwa Karoliny Jacewicz tworzyły w piątek teatr interesujący, trzymający w napięciu, piękny wizualnie.
Michał Znaniecki utożsamił starego Fausta ze starym, wypalonym zawodowo reżyserem (w tej roli bardzo dobry Tomasz Kuk) próbującym zmierzyć się z dramatem Goethego i przypominającym sobie dawne, udane realizacje. W tym celu wprowadził mówiony Prolog, który okazał się – niestety – jedynym nieudanym elementem piątkowej premiery. Był bowiem stanowczo za długi (blisko pół godziny) i w większej części niesłyszany przez publiczność. Na szczęście ten nieudany początek szybko został przykryty mnogością wspaniałych wrażeń. Do nich niewątpliwie należało muzyczne przygotowanie spektaklu.
Svetoslav Borisov, który dał się już w Krakowie poznać z jak najlepszej strony przygotowując muzycznie „Turandot” Pucciniego, wydobył z operowej orkiestry piękne, miękkie, szlachetne i spoiste brzmienie zarówno we fragmentach lirycznych jak i w potężnych kulminacjach. Równie szlachetnie brzmiał chór przygotowany przez Andrzeja Korzeniowskiego oraz Joannę Wójtowicz. Bez zarzutu wokalnie i aktorsko był ensemble solistów. I choć wielkość śpiewanych partii była różna, wartość każdej z nich w tworzeniu całości dzieła była na równi. W młodego Fausta wcielił się będący w bardzo dobrej formie Adam Sobierajski, poruszającą, niejednoznaczną Małgorzatą była Iwona Socha (artystka debiutowała niegdyś w tej roli w Operze Śląskiej). Mefista kreował Rafał Siwek. Trudno uwierzyć, ale nasz czołowy bas od lat przecież święcący triumfy nie tylko na polskich scenach, podobno zmierzył się z tą postacią po raz pierwszy i stworzył Mefista prawdziwie diabolicznego. Chyba po raz pierwszy pojawił się na krakowskiej scenie Grzegorz Rubacha, absolwent katowickiej Akademii Muzycznej, pięknie śpiewający i grający Walentego. Ciekawą postać Marty kreowała Magdalena Barylak świetnie odnajdująca się ostatnio w partiach charakterystycznych. Jak zawsze niezawodna była Monika Korybalska w roli Siebla. Wagnera śpiewał Michał Kutnik.
Nie sposób nie chwalić baletu mającego w „Fauście” niebagatelną rolę dzięki choreografii Jacka Tyskiego. Chciałoby się tylko, by w Nocy Walpurgii skrócone zostały pauzy pomiędzy poszczególnymi tańcami. Całość byłaby wówczas bardziej zwięzła i jeszcze bardziej dramatyczna.
Dodaj komentarz