Festiwal „Muzyka w Starym Krakowie” przynosi odkrycia nie tylko muzyczne. Dzięki festiwalowym koncertom w minioną środę „odkryłam” kościół św. Agnieszki. To znaczy wiedziałam gdzie jest, oglądałam, najczęściej z tramwaju, jego fasadę, ale nie przypominam sobie bym kiedykolwiek była w środku. Tymczasem to piękne w proporcjach, barokowe wnętrze zasługuje na uwagę także ze względu na panującą w nim akustykę sprzyjającą muzyce. W środę w tym wnętrzu koncertował krakowski zespół Triplum tym razem w nieco poszerzonym składzie: Łukasz Dulewicz – kontratenor, Szczepan Kosior i Tomasz Świerczek – tenor, Maciej Michalik – baryton i Mariusz Zarzycki – bas. Artyści repertuar dobrali starannie zgodnie z przeznaczeniem świątyni, wszak kościół św. Agnieszki jest kościołem garnizonowym. Słuchaliśmy więc „Pieśni oręża polskiego – od Bogurodzicy po Mazurek Dąbrowskiego – w roku millenium koronacji dwóch pierwszych królów Polski w Gnieźnie”. W tych ramach zabrzmiały i utwory znane, jak choćby „Pieśni Kalliopy Słowieńskiej” Krzysztofa Klabona, „Pieśń rycerska” Stanisława Moniuszki, „Krakowiak Kościuszki” czy „Marsz I Brygady”, i wyciągnięte gdzieś z archiwów a stanowiące prawdziwe cymelia, jak szesnastowieczne „Pienie o electii krala polskiego Sigmunta wtórego, Augusta pierwszego” czy także z tego okresu „Modlitwa za Rzeczpospolitą naszę i za Krola, z łacińskich wierszów przełożona” Jakuba Lubelczyka. A wszystko zaprezentowane zgodnie ze stylem danej epoki, głosami pięknie zestrojonymi. Ciekawostką, a i ubarwieniem, tego koncertu były dzielące poszczególne bloki pieśni sygnały Wojska Polskiego grane na trąbce. Niestety nie podano w programie przez kogo, a szkoda, bo warto by wiedzieć, kto tak ładnie trąbi.
W piątek słuchacze tłumnie zgromadzili się w ewangelicko-augsburskim kościele św. Marcina na koncercie klawesynistek Elżbiety Stefańskiej i Mariko Shioyi oraz zespołu instrumentów dawnych Solo e Tutti w składzie: Anna Śliwa – skrzypce i altówka, Anna Hara-Pióro – skrzypce, Małgorzata Muzyka-Gołogórska – altówka, Agata Sanchez Martos – wiolonczela i Tomasz Potaczek – flet. Tytuł koncertu „Bach i synowie” wyraźnie precyzował prezentowany repertuar. Na początek zabrzmiał Koncert c-moll na dwa klawesyny i zespół smyczkowy BWV 1060 Johanna Sebastiana Bacha. Potem słuchaliśmy Koncertu d-moll na dwa klawesyny (bez zespołu) tyleż Johanna Sebastiana (w katalogu jego dzieł 1052a) co jego syna Carla Philippa Emanuela Bacha, który znacznie wzbogacił ojcowską partyturę, szczególnie w środkowej części i opatrzył własnym nazwiskiem. Potem sześć krótkich sonat Carla Philippa Emanuela Wq.92 na flet, altówkę i klawesyn (T. Potaczek, A. Sliwa, E. Stefańska) stworzyło wdzięczną suitę o silnych jeszcze barokowych odniesieniach. W inny muzyczny świat wczesnego klasycyzmu przeniósł nas Kwartet D-dur op. 19-2B.W62 na flet, skrzypce, altówkę (M. Muzyka- Gołogórska) i wiolonczelę Johanna Christiana Bacha. Wieczór zakończył Koncert F-dur Wq.46 na dwa klawesyny i kwartet Carla Philippa Emanuela Bacha o wzmożonej emocjonalności przynależnej osiemnastowiecznemu Sturm und Drang Periode będącemu przedśpiewem romantyzmu. Tak skonstruowany program, zaprezentowany z najwyższym kunsztem, ukazał nie tylko mistrzostwo kompozytorskie Bachów lecz także uzmysłowił jak bardzo i w jak szybkim tempie zmieniły się muzyczne gusty po śmierci Johanna Sebastiana.
W przeciwieństwie do kościoła św. Agnieszki w kościele św. Marcina panuje dość duży pogłos, więc nie z każdego miejsca odbiera się muzykę tak samo dobrze. Słuchając otwierających i zamykających wieczór koncertów na dwa klawesyny z zespołem zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby wysunąć klawesyny na pierwszy plan a zespół umieścić poza nimi. Tam gdzie siedziałam brzmienie instrumentów smyczkowych dominowało nad całością.
Wspaniały koncert!