BRITTEN, LUTOSŁAWSKI, BRUCKNER

W miniony piątek orkiestrę Filharmonii Krakowskiej poprowadził jej niedawny szef artystyczny Alexander Humala. Przedstawił program ciekawy, złożony z utworów nieczęsto pojawiających się na naszej estradzie. Być może obawa części melomanów przed nieznanym spowodowała że frekwencja była nieco mniejsza niż zazwyczaj. Ale równie dobrze mógł być to wynik panującej wciąż grypy. Niech żałują ci, którzy pozostali w domach, bo pięknych doznań artystycznych było w piątek wiele.
Alexander Humala rozpoczął wieczór Sinfonią da Requiem Benjamina Brittena, mistrzowsko skonstruowaną, pełną emocji. Dyrygent od pierwszych uderzeń kotłów skupił uwagę słuchaczy na muzyce, z wielką ekspresją prowadząc ich poprzez quasi-marsz żałobny, burzliwe „Dies irae” po wyciszenie emocji w finale.
Dwudziestoletnia Tae-Yeon Kim z Korei Południowej w 2024 roku wygrała XII Międzynarodowy Konkurs Wiolonczelowy im. W. Lutosławskiego w Warszawie i otrzymała jedenaście nagród specjalnych. Pod batutą Aexandra Humali grała w piątek Koncert wiolonczelowy patrona konkursu napisany przed przeszło pół wiekiem dla Mścisława Rostropowicza. Wspominam dedykację, bo Rostropowicz był artystą genialnym, więc kompozytor nie musiał się krępować żadnymi ograniczeniami. Tae-Yeon Kim udowodniła że werdykt jury nie był przypadkowy. Jej atrybutami są i piękny, nośny dźwięk, i wielka wrażliwość muzyczna pozwalająca jej dobrze współpracować (a może raczej walczyć, bo zamysłem kompozytorskim w tym utworze jest konflikt) z orkiestrą. O wirtuozerii nie wspomnę, bo wydaje się, że artystka jest tak zrośnięta z instrumentem iż o żadnych trudnościach technicznych nie może być mowy. Orkiestra pod dyrekcją Alexandra Humali należycie partnerowała solistce.
Po przerwie zabrzmiała Msza e-moll na chór i piętnaście instrumentów dętych Antona Brucknera. Taki skład wykonawców wynikał z przeznaczenia dzieła do prezentacji na otwartej przestrzeni. Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek słyszała ten utwór w naszej sali koncertowej. A to piękna muzyka w której kunsztowna polifonia splata się z fragmentami homofonicznymi gdy kompozytor chciał szczególnie podkreślić znaczenie jakiegoś wersetu mszalnego. Główny ciężar spoczywa w tym dziele oczywiście na chórze w wielu fragmentach śpiewającym a cappella. Muzyka chóralna jest dla Alexandra Humali jego naturalnym światem (ukończył m.in. dyrygenturę chóralną w Białoruskiej Państwowej Akademii Muzycznej). Interesująco i pięknie zbudował dramaturgię utworu, a filharmoniczny chór (przygotowanie Ireneusz Wierzgacz) dobrze realizował jego zamierzenia, tylko chwilami wydawało mi się, że w forte soprany brzmią za ostro.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*