DOBRY POCZĄTEK

Komunia „In splendoribus sanctorum” Mikołaja Zieleńskiego 15 sierpnia w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej otwarła jubileuszowy, 50. Międzynarodowy Festiwal „Muzyka w Starym Krakowie”. Utwór jednego z największych polskich twórców śpiewał Joel Frederiksen z towarzyszeniem pozytywu na którym grał Artur Szczerbinin. Znakomity amerykański bas obdarzony głosem o rozległej skali i niepowtarzalnej barwie dobrze zna twórczość Zieleńskiego. Wszak przed laty wraz z legendarną Emmą Kirkby nagrał z inicjatywy Stanisława Gałońskiego i pod jego batutą komplet „Communiones totius anni” polskiego kompozytora przełomu renesansu i baroku. Część z nich prezentował też w ramach minionych edycji festiwalu. Tym razem podziwialiśmy jego kunszt wokalny i olbrzymią wrażliwość muzyczną w pięciu wybranych Komuniach.
Program koncertu uzupełniły chóralne motety kompozytorów których okrągłe rocznice urodzin lub śmierci przypadają w bieżącym roku: Henry Purcella (Lord, how long wilt Thou be angry) i Johanna Sebastiana Bacha (Singet dem Herrn ein neues Lied). Wieczór zwieńczył Magnificat Mikołaja Zieleńskiego. Wykonawcami tej części koncertu byli śpiewacy Collegium Zieleński i Wiesław Delimat grający na pozytywie. Dyrygował Stanisław Krawczyński. I znów, była to prezentacja stylowa i perfekcyjna. Wolałabym jednak inne ustawienie dwóch chórów, nie naprzeciw siebie a bokiem do słuchaczy, lecz w półokręgu, by zachować lepszą równowagę brzmieniową poszczególnych głosów, bez wybijających się sopranów.
Stanisław Krawczyński prowadził też kolejny koncert festiwalowy. W sobotę w Katedrze Wawelskiej słuchaliśmy motetów i mszy roratniej Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego w wykonaniu Królewskich Rorantystów. Gorczycki często nazywany „polskim Bachem” wciąż jest za mało znany i w Krakowie w którym spędził dojrzałe życie (był m.in. kapelmistrzem wawelskiej Katedry), i w Polsce choć był najznakomitszym twórcą polskiego dojrzałego baroku, i w świecie. Na szczęście Stanisław Krawczyński podjął się nagrania kompletu jego dzieł, po części właśnie z Królewskimi Rorantystami. Ta dogłębna znajomość wykonywanej muzyki była wczoraj wyraźnie słyszalna i zaowocowała doskonałymi interpretacjami. Takiego żywego, barwnego współbrzmienia, takich niuansów dynamicznych, takiej precyzyjnej intonacji nie powstydziłyby się zespoły o światowej sławie. „Muzyka w Starym Krakowie” raz jeszcze dowodzi wspaniałości naszej dawnej i współczesnej kultury muzycznej.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*