DUETISSIMO – FINAŁ

10. Międzynarodowy Festiwal Duetów Fortepianowych „Duetissimo” organizowany przez Akademię Muzyczną im. K. Pendereckiego w Krakowie przy współpracy naszej Filharmonii zakończył się w niedzielę 19 kwietnia koncertem studenckiej orkiestry w filharmonicznej sali. Koncert poprowadził Michał Klauza, szef artystyczny Filharmonii im. K. Szymanowskiego w Krakowie. Władze uczelni od lat bowiem do pracy ze studencką orkiestrą symfoniczną zapraszają czołówkę polskich dyrygentów. Tej idei nie sposób przecenić. Wczorajszy koncert był tego dowodem.
Ze względu na charakter „Duetissimo” ten muzyczny wieczór można oceniać podwójnie: jako koncert symfoniczny, ale też wieczór kameralny, bowiem grający partie solowe w prezentowanych koncertach Mozarta i Milhauda musieli być także kameralistami. Na początek zabrzmiał bowiem Koncert C-dur na trzy fortepiany KV 242 Mozarta. Mimo zaawansowanego wieku słuchałam go po raz pierwszy, zresztą nie tylko ja. Chyba nigdy nie był wykonywany w Krakowie, przez wielu muzykologów uważany jest za drobiazg nie stojący na równi z innymi dziełami koncertowymi Mozarta. Nic bardziej mylnego, co wykazała wczorajsza prezentacja. To urocza kompozycja, przejrzysta, pełna wdzięku i elegancji, którą Michał Klauza wydobył z mozartowskiej partytury. Niewielka orkiestra (smyczki, dwa oboje i dwie waltornie) dobrze współpracowała z solistami: Michałem Dziadem, Bartłomiejem Kominkiem i Łukaszem Dębskim. A ta trójka pianistów wręcz bawiła się mozartowską muzyką, przekazując sobie poszczególne tematy i motywy. W sumie to była ujmująca logiką i urzekająca pięknem muzyczna rozmowa wszystkich obecnych na estradzie. Jedynie w początkowych frazach pierwszego Allegro moderato wydawało mi się że pianiści nieco uciekają dyrygentowi, oddychają w innym niż orkiestra tempie.
A potem wpadliśmy w zupełnie inne muzyczne klimaty. Po mozartowskim wdzięku i przejrzystości zanurzyliśmy się w niemal brutalny świat I Koncertu na dwa fortepiany op. 228 Dariusa Milhaud. Partie fortepianowe grało Holberg Piano Duo czyli małżeństwo Małgorzata Kruczek-Michalska i Marian Michalski (a na marginesie: z pięciorga wczoraj występujących pianistów troje – Dziad i Michalscy – to absolwenci klasy fortepianu prof. Andrzeja Pikula).
I ten utwór chyba nigdy dotąd nie gościł na estradzie naszej Filharmonii. Jest też w twórczości francuskiego twórcy zjawiskiem wyjątkowym właśnie ze względu gęstość harmoniki i dramatyzm utworu, szczególnie jego pierwszej i drugiej części. To niełatwy koncert i pod względem technicznym i właśnie wyrazowym. Wczorajsi wykonawcy w pełni tym wymaganiom sprostali. Dzięki nim mogliśmy poznać bardzo ciekawa kompozycję.
Finałowa część Koncertu Milhauda z jej odniesieniami do tanecznych rytmów była zapowiedzią wrażeń czekających słuchaczy po przerwie. A po przerwie zabrzmiało Bolero Maurice’a Ravela. Michał Klauza i studencka orkiestra pięknie zbudowali dramaturgię utworu, od delikatnego, prawie na granicy szmeru, początku, po niemal orgiastyczny finał. Brawo!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*