JUBILEUSZ SZKOŁY

W niedzielę kulminacja obchodów 80-lecia Państwowej Szkoły Muzycznej II st. im. W. Żeleńskiego w Krakowie. Mojej szkoły, choć wówczas nie miała jeszcze patrona i mieściła się w części budynku zgromadzenia sióstr szarytek przy ul. Warszawskiej 11. Słynnej podówczas Państwowej Średniej Szkoły Muzycznej, która gromadziła wyśmienitych wykładowców (np. historię muzyki poznawałam pod okiem Marii Modrakowskiej-Jackowskiej, dogłębnie wykształconej muzycznie śpiewaczki znającej sześć języków, święcącej triumfy w Paryżu w roli Melisandy w „Peleasie i Melisandzie” Debussy’ego, przyjaciółki Ravela i Nadii Boulanger). Szkoły, która wychowała wielu wspaniałych muzyków budujących potem historię polskiej kultury muzycznej, by wspomnieć tylko Krzysztofa Pendereckiego, Marka Stachowskiego, Andrzeja Kurylewicza, Elżbietę Stefańską, Ewę Demarczyk, Jerzego Klocka, Stefana Wojtasa… Można by długo wymieniać. Zawsze twierdzę, że to właśnie Szkole zawdzięczam swą pasję do muzyki i o niej wiedzę. Studia tylko tę wiedzę pogłębiły. Nie jest dziełem przypadku fakt, że wychowankowie Szkoły zawsze czuli się z nią związani i chętnie do niej wracali. Stefan Wojtas uczył w niej dziesiątki lat, a dyrektorował przez lat trzydzieści, już przy ul. Basztowej 9. Stworzył jej tam nowoczesną bazę, nadał jej nowy kierunek, nie gubiąc nic z dawnych idei Szkoły stawiającej sobie za cel służenie młodym talentom możliwie w najlepszy sposób. Ten cel jest wciąż realizowany, tym razem pod dyrekcją Olgi Łazarskiej. Dowodzą tego laury zdobywane przez uczniów i wychowanków Szkoły, choćby przez pianistów: Krzysztofa Książka, Jakuba Kuszlika i Yehudę Prokopowicza. Dowiódł tego i wczorajszy koncert w sali Filharmonii.
Nim jednak zabrzmiała muzyka, odbyła się część oficjalna, czyli odznaczenia, gratulacje i podziękowania za wieloletnią pracę. Wśród odznaczających i dziękujących nie zabrakło przedstawicieli władz centralnych i wojewódzkich a także Prezydenta m. Krakowa Aleksandra Miszalskiego, który objął patronat honorowy nad jubileuszowymi obchodami i niedzielnym koncertem.
A sam koncert był przeglądem dokonań pedagogicznych Szkoły w ostatnich latach. Brali w nim udział i wychowankowie, i uczniowie. Nie będę tu wymieniać wszystkich, bo muzyczne prezentacje trwały blisko trzy godziny. Słuchaliśmy i solistów, i chóru pod dyrekcją Małgorzaty Tęczyńskiej-Kęski, i orkiestry pod dyrekcją Stanisława Rzepieli, też niegdyś wychowanka Szkoły, który zastąpił na dyrygenckim podium zmarłego niedawno prof. Stanisława Krawczyńskiego przez wiele lat pracującego ze szkolną orkiestrą. I każda z tych prezentacji (a słuchaliśmy muzyki od Moniuszki po Gershwina) zwracała uwagę dojrzałością, wrażliwością i pasją do muzyki. Widać było i słychać, że tej muzycznej młodzieży w Szkole jest po prostu dobrze. I oby tak było przez następne osiemdziesiąt lat!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*