W piątek w filharmonicznej sali działa się magia. Fruwały śnieżynki, ogniste Hiszpanki tańczyły flamenco, ożyły chińskie figurki, nie zabrakło ognistego trepaka. Także muzyka była nieco inna niż zazwyczaj, bo przerywana brawami kwitującymi udane solówki jazzowe. A wszystko za sprawą Piotra Czajkowskiego i jego „Dziadka do orzechów”.
Michał Klauza prowadzący ten muzyczny wieczór w pierwszej jego części zaprezentował czternaście fragmentów oryginalnej muzyki Czajkowskiego napisanej do baletu Petipy i Wsiewołożskiego. Zabrzmiały: Uwertura, Marsz, Scena i Taniec Dziadka, Scena Klary z Dziadkiem do orzechów, Bitwa myszy z żołnierzami Dziadka, Wśród gałęzi choinki, Walc śnieżynek, Taniec arabski, Taniec chiński, Taniec pastuszków, Taniec hiszpański, Taniec wieszczki cukrowej, Trepak i Walc kwiatów. Dyrygent z orkiestrą bardzo dobrze zróżnicowali charakter poszczególnych elementów baletu, podkreślili elegancję i wdzięk muzyki Czajkowskiego. Ale licznie zgromadzeni w filharmonicznej sali nie tylko słuchali. Oglądali też tancerki z Zespołu Pieśni i Tańca UJ „Słowianki” (przygotowanie Anna Gryszun) i Zespół Tańca Artystycznego „Miniatury” z Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju (przygotowanie Władysław Szlęk i Honorata Barańska) które z ogromnym zaangażowaniem wcielały się w postaci baletu. W tej części koncertu udział wziął także Chór Chłopięcy i Dziewczęcy Filharmonii Krakowskiej (przygotowanie Lidia Matynian). Ten „Dziadek do orzechów” był więc wieloaspektowy.
Po przerwie pozostaliśmy nadal w kręgu Czajkowskiego i jego baletu, ale muzyka do „Dziadka do orzechów” brzmiała zupełnie inaczej. W 1960 roku Duke Ellington i jego współpracownik Billy Strayhorn opracowali dla zespołu Ellingtona jazzową wersję suity z „Dziadka do orzechów” uwiecznioną na płycie przez wytwórnię Columbia Records. Już w naszych czasach Jeff Tyzik dołożył do tej jazzowej wersji smyczki. I właśnie w tej postaci mogliśmy w piątek podziwiać wyczucie swingu filharmoników krakowskich, którzy udowodnili że są po prostu wszechstronni.
Dodaj komentarz