Filharmonia powitała tradycyjnie Nowy Rok muzyką. Melomani mogą tym razem uczestniczyć w pięciu koncertach, nie tylko na przełomie roku ale i w pierwsze dni stycznia z niedzielą włącznie. I dobrze, bo jest czego posłuchać. Byłam na noworocznym koncercie i dobrze się bawiłam. Prowadzący orkiestrę (także zapowiadający poszczególne utwory) Sławomir Chrzanowski kierujący na co dzień Filharmonią Zabrzańską jest dyrygentem doświadczonym. Walce, polki, oraz fragmenty znanych operetek Straussów, Kalmana, Lehara, Waldteufla, a także „Danzon” nr 2 Márqueza i toast z I aktu „Traviaty” Verdiego zabrzmiały pod jego batutą z należytym blaskiem i lekkością. Na jedno tylko muszę pogrymasić. Chwilami orkiestra (siedząca przecież na estradzie a nie w teatralnym kanale) była zbyt głośna i nie pozwalała cieszyć się pięknymi głosami solistów śpiewającymi arie i duety. A śpiewali z nią: Katarzyna Guran – sopran i Albert Mimeti – tenor. Obdarzoną pięknym, dobrze prowadzonym głosem Katarzynę Guran znamy dobrze w Krakowie bo związana z filharmonicznym chórem często wykonuje partie solowe, najczęściej poważne. Tym razem oprócz interesującego śpiewu wykazała duży temperament i poczucie humoru. Albert Mimeti zapisał mi się dobrze w pamięci w czasie Międzynarodowego Konkursu Sztuki Wokalnej im. A. Sari w 2017 roku. Przez osiem lat, które spędził na intensywnej pracy na scenach w kraju i poza granicami, wspaniale się rozwinął. Tym razem śpiewał w Krakowie chyba po raz pierwszy. Mam nadzieję że wkrótce znów go usłyszymy. Warto!
Ubarwieniem koncertu były tancerki i tancerze z Zespołu Pieśni i Tańca UJ Słowianki prezentujący się w choreografiach Anny Gryszun. Po prostu młodość i wdzięk!
Dodaj komentarz