W niedzielę w Muzeum Lotnictwa Polskiego koncertowała orkiestra symfoniczna Akademii Muzycznej im. K. Pendereckiego w Krakowie pod dyrekcją Anny Sułkowskiej-Migoń. Występy studenckiej orkiestry są zawsze ciekawe, bo są prognostykiem przyszłości naszych sal koncertowych. Sądząc po wczorajszych prezentacjach młodych muzyków możemy być o tę przyszłość spokojni.
Wczorajszy wieczór rozpoczął Koncert fis-moll na kontrabas i orkiestrę Siergieja Kusewickiego. Sukcesy dyrygenckie tego artysty nieco zatarły jego wcześniejsze osiągnięcia jako wirtuoza kontrabasu. Zapomniane są także jego kompozycje. Na estradach – i to rzadko – pojawia się właśnie Koncert fis-moll. Kusewicki z pewnością pisał go z myślą o sobie jako wykonawcy, więc nie jest to utwór łatwy. Jednocześnie ukazuje całą paletę możliwości melodycznych i wirtuozowskich instrumentu. W niedzielę z Koncertem fis-moll zmierzył się z powodzeniem Ostap Dudka, absolwent naszej uczelni muzycznej, laureat wielu konkursów krajowych i międzynarodowych. Pod jego ręką kontrabas po prostu pięknie śpiewał. Orkiestra pod batutą Anny Sułkowskiej-Migoń dobrze współpracowała z solistą, choć wydawało mi się, że początkowo nieco zaskoczyła młodych muzyków zmieniająca się z chwilą pojawienia się licznych słuchaczy akustyka muzealnej hali. Ale i my, słuchacze, musieliśmy się przyzwyczaić do brzmienia orkiestry w niekoncertowym przecież wnętrzu.
Po koncertującym kontrabasie pojawiła się koncertująca wiolonczela. Wykonawcą partii solowej w Koncercie wiolonczelowym a-moll Roberta Schumanna był Mikołaj Adamczak, także absolwent krakowskiej uczelni uhonorowany już wieloma nagrodami. Wraz z dyrygentką i orkiestrą stworzył interesującą interpretację Koncertu a-moll podkreślając niemal kalejdoskopową zmienność emocji w nim zawartą. Młody artysta może imponować urodą dźwięku i bezbłędną intonacją. Pięknie „wyśpiewywał” schumannowskie kantyleny, choć wolałabym słyszeć w nich nieco większy wolumen dźwięku.
A potem zabrzmiał „Ognisty ptak” Igora Strawińskiego w wersji z 1945 roku. To, co potrafiła osiągnąć dyrygentka z młoda orkiestrą, zasługuje na podziw. Takiej prezentacji nie powstydziłyby się renomowane zespoły symfoniczne. Każda z drobnych partii solowych zagrana była bez zarzutu z wielką wrażliwością muzyczną. Anna Sułkowska-Migoń stworzyła „Ognistego ptaka” barwnego, porywającego rytmem, urzekającego tajemniczością. Księżniczki wręcz płynęły w cudownym korowodzie, piekielny taniec czarownika Kościeja budził strach…
Wracając w tramwaju zagadnęłam młodego muzyka jak pracowało się im z dyrygentką. Super!!! usłyszałam w odpowiedzi.
Dodaj komentarz