MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM

W 1980 roku Stanisław Gałoński powołał do życia męski zespół wokalny Królewskich Rorantystów by kultywować pamięć o działającej przez wieki w Katedrze Wawelskiej grupie wokalnej uświetniającej odprawiany w niej obrządek, oraz o kompozytorach z nią związanych. Po latach kierowanie Królewskimi Rorantystami przekazał Stanisławowi Krawczyńskiemu. Nagła śmierć zasłużonego dla kultury muzycznej Krakowa dyrygenta w lutym tego roku sprawiła, że w niedzielę koncert zespołu w sali Filharmonii poprowadził znany krakowski chórmistrz i śpiewak Piotr Piwko niejednokrotnie już wcześniej pracujący z Rorantystami. Koncert odbył się w ramach Festiwalu 4 Tradycji, a w jego programie zestawiono muzykę religijną obrządków: rzymskokatolickiego i prawosławnego. A że maj jest miesiącem „Maryjnym”, słuchaliśmy śpiewów poświęconych Matce Bożej. Pierwszą część koncertu wypełniły utwory Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego oraz śpiewy chorałowe. Drugą – tradycyjne śpiewy cerkiewne zachowane m.in. w Ławrach: Kijowsko-Peczerskiej i Poczajowskiej, opracowane przez Wiesława Trzpisa, oraz osiemnastowieczne kompozycje Teodoryna Czekałowskiego i Dmytra Bortnianskiego.
Dzięki sztuce wokalnej Królewskich Rorantystów i ich muzycznego kierownika zanurzyliśmy się w dwa różne światy emocji i ekspresji. Surowość chorału gregoriańskiego i kunsztowna polifonia Gorczyckiego pozwalająca muzyce swobodnie płynąć wyraźnie kontrastowały z niemal ekstatyczną ekspresją muzyki cerkiewnej. Zespół brzmiał jak jeden instrument, szczególnie w motetach Gorczyckiego. Urzekały miękkie piana, dramatyczne kulminacje nigdy nie były forsowane. Zaprezentowana paleta barw i dynamiki godna była pochwały. Ale najważniejsza było głębokie zaangażowanie emocjonalne śpiewaków sprawiające że muzyka sprzed wieków była żywa, wciągająca słuchaczy w świat bliski metafizyce.
Na koncercie był obecny założyciel zespołu Stanisław Gałoński, który przed kilkoma dniami ukończył 96 lat. Królewscy Rorantyści zadedykowali mu ostatni bis, maryjną pieśń „Chwalcie łąki umajone” w jego opracowaniu. Przed kilkoma laty tą właśnie pieśnią żegnał się jako dyrygent z zespołem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*