Henryk Wars znany jest przede wszystkim jako twórca piosenek kabaretowych i muzyki filmowej. W piątek w sali Filharmonii dzięki filharmonicznej orkiestrze pod dyrekcją Michała Klauzy poznałam Warsa – symfonika. Koncert w ramach Festiwalu 4 Kultur przyniósł dwa jego utwory napisane już po II wojnie światowej w Ameryce. Uwertura „Maalot” powstała w 1974 roku jako reakcja na zamach terrorystyczny w którym zginęły dzieci z izraelskiego sierocińca położonego przy granicy z Libanem. W tym samym roku Henryk Wars zrewidował napisaną przeszło dwadzieścia lat wcześniej suitę „Szkice miejskie”. Co oba te utwory mówią o warsztacie kompozytorskim Warsa? Po ich wysłuchaniu stwierdzić mogę, że był to kompozytor władający świetnym rzemiosłem, umiejący wykorzystać wszelkie możliwości barwowe i wyrazowe jakie daje orkiestra symfoniczna. A Michał Klauza i artyści orkiestry dołożyli wszelkich starań, by te walory podkreślić. Z prezentowanych utworów bardziej zaciekawiła mnie uwertura będąca żałobnym lamentem nabierającym stopniowo na sile, od delikatnego prawie szmeru po kulminację zmieniającą żal w afirmację życia. „Szkice miejskie” – bardzo dobrze napisane – zbyt przypominały mi (szczególnie druga ich część) „Amerykanina w Paryżu” Gershwina. Z trzech „Szkiców” najbardziej podobało mi się oryginalne, żywiołowe, finałowe „Scherzo”.
Miejsce Mieczysława Weinberga w historii polskiej muzyki jest już dobrze ugruntowane. Jego dzieła pojawiają się coraz częściej na naszych estradach. Tym razem słuchaliśmy jego „Melodii polskich” op. 47 nr 2. Ten utwór powstał z tęsknoty za warszawskim dzieciństwem, które w 1950 roku, w czasach stalinowskiego terroru w ZSRR (po klęsce wrześniowej Weinberg uciekł przed Niemcami na wschód) jawiło się kompozytorowi jako czas błogi. W „Melodiach polskich” znaleźć można wyraźne echa polskich melodii ludowych, od kujawiaka, oberka, poprzez poloneza po wspaniałego mazura. W piątek czuło się, że Weinberg przesycony był tą muzyką, że swe „Melodie” pisał po prostu sercem.
W drugiej części wieczoru usłyszeliśmy „Chichester Psalms” Leonarda Bernsteina na chór (przygotowanie Janusz Wierzgacz), orkiestrę i sopran chłopięcy. Świetnie napisany utwór doczekał się równie wyśmienitej interpretacji. Solo sopranowe śpiewał z wielką muzykalnością Stefan Bertman. Niewielkie partie kwartetu solistów chóru wykonali” Lidia Sosnowska, Joanna Święszek-Przeliorz, Bartłomiej Chorąży i Paweł Szarpak. To był pełen wrażeń artystycznych wieczór muzyczny!
Dodaj komentarz