W sobotę 22 sierpnia Bazylika Mariacka wypełniona była po brzegi, bowiem kolejną imprezą festiwalu „Muzyka w Starym Krakowie” był recital Andrzeja Białki. Każdy z występów czołowego polskiego organisty wzbudza zainteresowanie, bowiem jego nazwisko jest synonimem perfekcji wykonawczej i olbrzymiej wrażliwości muzycznej. Ale nie tylko jego maestria przyciąga słuchaczy, także wybór repertuaru. Każdy program realizowany przez niego jest starannie przemyślany, stanowi świetnie skonstruowaną całość. Obserwując od lat jego karierę, jestem do tego przyzwyczajona. A przecież to, co przedstawił w sobotę i dla mnie było zaskoczeniem. Tym razem bowiem Andrzej Białko dał wykład muzycznej teologii. Rzec można, że postąpił tu śladem mistrza wszystkich organistów świata, Johanna Sebastiana Bacha. Jakby nawiązując do trzeciej części jego „Klavierübung”, z utworów francuskich mistrzów końca XIX oraz XX wieku stworzył muzyczną opowieść o Chrystusie. Rozpoczął od „Dziewicy i Dzieciątka” z „Narodzenia Pana” Oliviera Messiaena, potem zabrzmiał Messiaenowski utwór „Bóg pośród nas”. Kolejnym punktem programu były pełne ekspresji cztery fragmenty z czternastoczęściowej „Drogi Krzyżowej” op. 29 Marcela Dupré: „Jezus skazany na śmierć”, „Szymon Cyrenejczyk pomaga Jezusowi nieść krzyż”, „Jezus przybity do krzyża”, „Złożenie do grobu”. Poważne „Moderato” i Cantabile” z X Symfonii organowej op. 73 Charlesa-Marii Widora, uważanej za jedno z najdoskonalszych dzieł francuskiej literatury organowej, były dobrym momentem dla przemyślenia wcześniej przyswojonych muzycznych obrazów. Finałem było „Objawienie wiecznego Kościoła” Messiaena.
Ta poważna, barwna, przesycona mistycyzmem muzyka rozbrzmiewała w Mariackiej świątyni w sobotę jakby poza czasem. Oddziaływała nie tylko swym obiektywnym mistrzostwem twórczym oddanym w najdoskonalszy z możliwych sposób. Przenosiła słuchaczy w inny świat. To rzadko się zdarza na koncertach. Ci, którzy mogli uczestniczyć w sobotę w tym muzycznym misterium, mieli po prostu szczęście.
Dodaj komentarz