MUZYKA W STARYM KRAKOWIE

W sobotę 15 sierpnia koncertem w sali Filharmonii rozpoczął się festiwal „Muzyka w Starym Krakowie”. Tegoroczna edycja festiwalu jest wyjątkowa. Nie tylko rozpoczyna kolejne pięćdziesięciolecie imprezy, ale po raz pierwszy ma bardzo ważnego współorganizatora. Oto obok Fundacji Dla Realizacji Siedziby Capellae Cracoviensis na afiszach pojawiła się Filharmonia im. K. Szymanowskiego w Krakowie. To zapewniło równowagę finansową imprezy, bowiem dzięki Filharmonii odbędzie się siedem z siedemnastu festiwalowych koncertów. Jednym z nich była sobotnia inauguracja.
15 sierpnia orkiestrę Filharmonii Krakowskiej poprowadził jej szef artystyczny Michał Klauza. Program koncertu zestawił z utworów okresu klasycyzmu. Na początek zabrzmiała Symfonia d-moll Jana Engla, jedna z dwunastu napisanych przez kapelmistrza katedry św. Jana w Warszawie i wydawcę muzycznego odgrywającego ważną rolę w życiu muzycznym naszej stolicy w drugiej połowie XVIII w., a wciąż mało obecnie znanego polskim melomanom. Prezentacja niewielkiej rozmiarami Symfonii d-moll udowodniła, że jej twórca obdarzony był niemałym talentem, duża była także jego wiedza na temat aktualnych trendów w muzyce europejskiej. Pod batutą Michała Klauzy urzekała melodyjnością, lekkością i wdziękiem. To był piękny bibelot muzyczny z oryginalną częścią środkową w której ważną rolę odgrywał solowy flet Magdaleny Di Blasi.
Pełen wdzięku był także Koncert fortepianowy A-dur KV 14 Wolfganga Amadeusa Mozarta, w którym partię solową grał Piotr Pawlak, pianista i matematyk, laureat wielu międzynarodowych konkursów pianistycznych. Na uwagę zasługiwała wspaniała współpraca dyrygenta i orkiestry z pianistą owocująca interpretacją bardzo spójną i konsekwentną w budowaniu narracji Muzycznej. Piotr Pawlak to artysta doskonale operujący barwą instrumentu, świetnie gospodarujący czasem muzycznym. I choć niektórzy ze słuchaczy uważali jego interpretację Koncertu A-dur za zbyt romantyczną to przecież nie można było odmówić jej logiki i uroku. Swe romantyczne preferencje artysta ujawnił w granej na bis Fantazji d-moll KV 397 Mozarta. To była Fantazja pełna ekspresji, wręcz namiętna, a przecież jednocześnie bardzo mozartowska. Brawo!!!
Po przerwie zabrzmiała II Symfonia D-dur op. 36 Ludwiga van Beethovena. I znów, w interpretacji filharmonicznej orkiestry pod batutą Michała Klauzy była to muzyka pełna wdzięku, energii, po prostu radości. Dyrygent bardzo trafnie dobrał tempa poszczególnych części dzieła, cyzelując drobiazgi pozwalające podziwiać kunszt kompozytorski Beethovena. Wydawało się że artyści bawią się muzyką. My bawiliśmy się również. Tak piękna inauguracja, w dodatku przy pełnej sali, jest dobrym prognostykiem poziomu całej imprezy.
Radości nie brakło na kolejnym koncercie zorganizowanym we współpracy z Filharmonią Krakowską. W niedzielę na dziedzińcu Collegium Maius UJ wystąpił Krakowski Kwintet Dęty. Katarzyna Kurowska-Mleczko – flet Marek Mleczko – obój, Roman Widaszek – klarnet, Paweł Solecki – fagot i Tadeusz Tomaszewski – róg pracują razem od dwudziestu ośmiu lat. Ich kunszt jest dobrze znany nie tylko krakowskim melomanom. W interpretacji utworów od przełomu XVIII i XIX w. po nasze czasy podziwiać można było homogeniczność brzmienia zespołu i jego idealną współpracę powodującą, że muzycy byli właściwie jednym instrumentem. A ponieważ w prezentowanych utworach Danziego, Farkasa, Ligetiego, Dębskiego, Iberta i Arnolda nie brakło dowcipu, więc ten wieczór był dobrą zabawą muzyczną.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*