W ramach festiwalu „Muzyka w Starym Krakowie” dwa wieczory z muzyką wokalną. We wtorek 18 sierpnia w Sali Saskiej wystąpił sekstet wokalny „Sei Terre” we składzie: Katarzyna Guran, Joanna Stawarska (kier. artystyczne), Anna Zawisza – soprany, Joanna Święszek-Przeliorz – mezzosopran, Aleksandra Kalicka, Aleksandra Korzonek – alty.
Artystki związane są na co dzień z chórem Filharmonii Krakowskiej i krakowską Akademią Muzyczną. Stanowią jeden z najciekawszych zespołów tego typu, jaki pojawił się w ostatnich latach na naszym rynku muzycznym. Są nie tylko doskonale „ześpiewane”, ale występując publicznie dość rzadko, prezentują zawsze programy ciekawe, wręcz wysmakowane. Sięgają po repertuar rzadko wykonywany, a ich wrażliwość muzyczna, nienaganna intonacja i uroda brzmienia sprawiają, że każdy ich koncert jest wydarzeniem artystycznym. Podobnie było we wtorek. Śpiewaczki sięgnęły tym razem po utwory pogodne w nastroju, w przeważającej części pełne dowcipu. Na początek zabrzmiały nastrojowe „Trzy kołysanki” op. 49 Henryka Mikołaja Góreckiego, potem pięć pieśni ze zbioru „Zgodnym chórem” zawierającego opracowania wokalnych utworów Stanisława Moniuszki na chór żeński. „Ruina” z „Sonetów Krymskich” oraz pieśni: „Dziad i baba”, Kozak”, Kum i kuma” i „Prząśniczka” w opracowaniu Romana I. Drozda w wykonaniu zespołu „Sei Terre” okazały się świetną zabawą muzyczną. Na koniec usłyszeliśmy trzy pieśni Katarzyny Sałapy do słów Felicji Kruszewskiej: „Macierzanki”, „Słowa” i „Brzoskwinia”. I w nich mogliśmy podziwiać wszechstronność kunsztu muzycznego zespołu. Chwile oddechu dawały śpiewaczkom przerywniki fortepianowe: „Impresja” Mikołaja Blajdy i „Miniatura fortepianowa” Katarzyny Sałapy w interpretacji Moniki Płachty. Pianistka partnerowała też zespołowi. Chwilami zbyt intensywnie.
Zupenie inny nastrój panował dzień później w Katedrze Wawelskiej, w której wystąpili Królewscy Rorantyści w składzie: Piotr Piwko (kier. artystyczne), Kacper Szczurek – kontratenory, Bartłomiej Chorąży, Michał Jan Barański, Tomasz Rogoziński – tenory, Maciej Michalik – baryton, Szymon Maziarz, Marcin Wróbel – basy zaprezentowali tym razem dwa utwory: Requiem Pedro de Escobara i Mszę Krzysztofa Borka. Ten koncert poświęcony był pamięci prof. Stanisława Krawczyńskiego, wieloletniego rektora krakowskiej Akademii Muzycznej, dyrygenta przez wiele lat związanego z Capellą Cracoviensis i właśnie z Królewskimi Rorantystami zmarłego niespodziewanie w lutym bieżącego roku.
Oba utwory powstały w nieodległym czasie, a przecież okazało się, że są to dwa różne światy muzyczne. Pedro de Escobar, urodzony w Portugalii ale działający głównie na dworze Izabeli Katolickiej to najświetniejszy przedstawiciel początków renesansowej polifonii na Półwyspie Iberyjskim. W jego Requiem surowe brzmienia kontrapunktu „nota contra notam” łączą się z fragmentami wypełnionymi kunsztowną polifoniczną przędzą. Całość ma charakter poważny, ba, chwilami ponury, jakby przypominający czasy w jakich utwór powstał – czasy rekonkwisty i narodzin inkwizycji. Gdy słuchało się tej poważnej muzyki w murach pamiętających czasy jej powstania, można było sobie wyobrazić pokutną procesję auto da fé i palące się stosy.
Znacznie pogodniejsza była Msza Krzysztofa Borka, jednego z pierwszych kompozytorów polskich piszących pełne cykle mszalne. To przykład dojrzałej już polifonii renesansowej, jak często u polskich twórców tego okresu, wykazującej tematycznie pewne związki z muzyką rodzimą. Być może tę Mszę śpiewali niegdyś Rorantyści w Kaplicy Zygmuntowskiej. Z pewnością w Katedrze Wawelskiej brzmiał motet „Sepulto Domino” Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego zaśpiewany przez Królewskich Rorantystów na bis. Zespół często prezentuje ten utwór. Tym razem był poważniejszy, bardziej skupiony niż wcześniej. Piękny!
Dodaj komentarz