PIĘKNA INAUGURACJA

Koncertami 26 i 27 września Filharmonia im. K. Szymanowskiego w Krakowie zainaugurowała nowy, 81. sezon artystyczny. Była to zarazem inauguracja szóstej już edycji festiwalu „Szymanowski / Polska / Świat”. Po raz pierwszy też w roli szefa artystycznego i pierwszego dyrygenta Filharmonii wystąpił Michał Klauza. Nic więc dziwnego, że atmosfera tych muzycznych wieczorów była odświętna, a i radosna, bo dyrektor Mateusz Prendota przypomniał, że oto ogłoszono międzynarodowy konkurs architektoniczny na wreszcie własny dom Filharmonii, który ma stanąć na obszernej parceli przy Rondzie Grzegórzeckim. Otwarcie nowego gmachu zaplanowano po 2030 roku. Nie wiem, czy dane mi będzie do niego wejść, lat na grzbiecie coraz więcej, ale całym sercem czekam na wbicie pierwszej łopaty. W 2027 ma zainaugurować działalność Krakowskie Centrum Muzyki którego zewnętrzną bryłę możemy już oglądać przy Piastowskiej. Gdy filharmoniczny gmach otworzy w przyszłości swe podwoje, wszystkie dotąd bezdomne profesjonalne etatowe zespoły muzyczne działające w Krakowie będą wreszcie miały swe siedziby pozwalające im w pełni rozwinąć skrzydła.
Nim w sobotę zabrzmiała muzyka, odbyła się ważna dla społeczności Filharmonii uroczystość. Wicewojewoda Ryszard Śmiałek odznaczył pokaźną grupę jej pracowników. Krzyż Zasługi otrzymał Sławomir Rokita, aktor Teatru im. J. Słowackiego od lat związany z Filharmonią, współtwórca jej słynnych koncertów dla dzieci. Medalami za Długoletnią Służbę uhonorowani zostali: Lidia Matynian – kierownik Chóru Chłopięcego, a także artyści orkiestry: Bożena Adamczyk, Janusz Antonik, Zdzisław Bogacz, Joanna Dowhyluk-Berniak, Janusz Drewnicki, Ryszard Dzieło, Janusz Leśniak, Paweł Mielczarek, Jerzy Mikuliszak, Jan Nazimek, Krzysztof Wojczuk i Magdalena Zubrzycka; artyści chóru: Lesław Chorąży, Katarzyna Cieciora, Jarosław Hemzaczek, Bernadetta Mikuliszak, Janusz Monasterski, Małgorzata Plewniak, Marek Półtorak, Janina Stanek-Wojciechowska, Sylwia Szczerba i Edward Walecki; pracownicy administracji: Małgorzata Odrzywołek, Danuta Paluchowska, Halina Proc i Stanisław Tenerowicz.
A potem słuchaliśmy muzyki.
Michał Klauza na inaugurację wybrał dwa utwory: III Symfonię „Pieśń o nocy” Karola Szymanowskiego i Symfonię C-dur „Jowiszową” Wolfganga Amadeusa Mozarta, a więc kompozycje o diametralnie różnej emocji i ekspresji, stawiające skrajnie inne wymagania zespołowi i dyrygentowi.
Z III Symfonią Szymanowskiego mam pewien problem. Utrwalił mi się w pamięci zachwyt wywołany pierwszym zetknięciem się z tym utworem, przed dziesiątkami lat, pod batutą Witolda Rowickiego, ze Stefanią Woytowicz śpiewającą partię solową. Nie umiem się go pozbyć, każde kolejne wykonanie bezwiednie odnoszę do tamtego. Podobnie było w sobotę.
Michał Klauza przez wiele lat pracował z zespołem radiowym. W jego interpretacjach znać dbałość o każdy szczegół, o wycyzelowanie każdego motywu. W sobotę pod jego batutą podziwiać można było barwy chóru (przygotowanie Janusz Wierzgacz) i orkiestry, olbrzymie zróżnicowania dynamiczne, piękne operowanie czasem muzycznym, interesującą dramaturgię całości dzieła. Partię solową śpiewał młody tenor Bartosz Nowak, chyba po raz pierwszy występujący w Krakowie, artysta o ciekawej barwie głosu i dużej wrażliwości muzycznej. Wszystko więc było w tej „Pieśni o nocy” jak należy. A przecież brakło mi nieco specyficznej temperatury emocjonalnej, tego rozedrgania jakie płynie z wiersza Dżalaluddina Rumiego, tej dusznej atmosfery nocy Orientu.
Zachwycił mnie natomiast Mozart lekki, precyzyjny, wdzięczny, prawdziwie olimpijski w swej doskonałości. Mówi się że po Mozarcie można poznać jakość muzyka. W sobotę i dyrygent i orkiestra zdali ten egzamin celująco.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*