PIĘKNY JUBILEUSZ

25 kwietnia Marek Pijarowski kończył 75 lat. Jubileusz postanowił obchodzić w Filharmonii Krakowskiej, w której przed laty był pierwszym dyrygentem. Program koncertu zestawił z dwóch dzieł późnego romantyzmu. Poprowadził II Koncert fortepianowy B-dur Johannesa Brahmsa i Symfonię d-moll Cesara Francka. Partię solową w Koncercie Brahmsa grał Piotr Alexewicz, laureat V nagrody ostatniego Konkursu Chopinowskiego.
Jak bardzo konkurs krępuje młodych pianistów! Piotr Alexewicz podobał mi się w czasie konkursowych przesłuchań, ale dopiero w miniony piątek poznałam i doceniłam jego kunszt pianistyczny i olbrzymią wrażliwość muzyczną. Tak kolorowego Brahmsa dawno nie słyszałam. Szeroka paleta barw, zróżnicowanie artykulacji, rozpiętość zmian dynamicznych, uroda dźwięku, błyskotliwa technika – wszystkie te elementy wykorzystane zostały przez artystę do stworzenia interpretacji przemyślanej, dojrzałej a jednocześnie pełnej młodzieńczej werwy. Na uwagę zasługiwała współpraca artysty z orkiestrą, wręcz kameralne muzykowanie z poszczególnymi instrumentami. Pianista wraz z dyrygentem i orkiestrą tworzyli wspaniałą całość budując prawdziwą kreację artystyczną. To był piękny Brahms!
Równie pięknie zabrzmiała Symfonia d-moll Francka. Zestawiona z Brahmsem uwydatniła związki belgijsko-francuskiego kompozytora z niemieckim późnym romantyzmem, widoczne szczególnie w I części dzieła. Bardziej francuskie, lekkie, przejrzyste było pod batutą Marka Pijarowskiego Allegretto.
Jubilat dobrze się czuje w klimatach późnego romantyzmu. Poprowadził Francka z wielką emocją i ekspresją, wydobywając jednocześnie wszelkie „piękności” partytury Symfonii d-moll. Czuło się, że muzykom dobrze gra się pod jego batutą, że wspólnie przeżywają muzykę, która ostatnio zbyt rzadko gości na naszej estradzie. Proszę o więcej Francka (i innych francuskich kompozytorów tego okresu) i więcej Marka Pijarowskiego w Krakowie!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*