Trzy dni spędzone z barokowymi arcydziełami i odwieczne pytanie: Bach czy Haendel? Bo w czasie trzech koncertów słuchałam właśnie muzyki obu mistrzów. Na szczęście tym razem nie musiałam szukać ostatecznej odpowiedzi bo organizatorzy tych koncertów z dorobku obu twórców wybrali utwory diametralnie różne. Rzec można że było to profanum i sacrum. W minioną niedzielę w salonie Stefańskich słuchaliśmy Haendlowskich sonat i utworów o tanecznym rodowodzie. W poniedziałek i wtorek w Filharmonicznej sali Weihnachtsoratorium Bacha. Powiedzieć więc można, że z twórczości obu tytanów baroku wybrano to, w czym byli najlepsi (oczywiście nie znaczy to, że np. suity Bacha są gorsze niż jego rywala, a religijne utwory tego drugiego ustępują doskonałością muzyce Lipskiego Kantora). Po prostu ja wolę w utworach religijnych duchowość Bacha. Kocham też teatralną dramaturgię muzyczną Haendla.
Tym razem wspaniałość samej muzyki podkreślało wykonawstwo. W niedzielę przy Garncarskiej słuchaliśmy Sonat na flet i klawesyn (a-moll i F-dur) w interpretacji francuskiego mistrza Blockfletu Jean-Pierre Menuge i Elżbiety Stefańskiej i była to piękna muzyczna rozmowa dwojga mistrzów, lekka, pełna koloru i zmian nastroju. Podobnie mistrzowska była interpretacja Sonaty g-moll na skrzypce i klawesyn zaprezentowana przez Annę Hara-Pióro i Mariko Shoiyę. Obie klawesynistki wykonały Suitę c-moll na dwa klawesyny nadając każdemu z tańców należny mu charakter. Program wieczoru dopełniły utwory solowe. Chaconnę G-dur grała Elżbieta Stefańska pięknie różnicując poszczególne wariacje. W Passacaglii g-moll granej z pasją przez Mariko Shoiyę chwilami brakowało mi oddechu. Ale w sumie było to radosne, iście karnawałowe spotkanie ze wspaniałą muzyką.
Oratorium na Boże Narodzenie Bacha poprowadził z Capellą Cracoviensis Jan Tomasz Adamus dzieląc je na dwa wieczory. Przedstawił sześć kantat składających się na całość dzieła w kameralnej obsadzie: ośmioro śpiewaków, po jednym pulpicie instrumentów smyczkowych itd. Dało to muzyce Bacha lekkość, a ponieważ większość poszczególnych fragmentów dzieła jest w rytmie trójdzielnym, rozkołysana muzyka wręcz płynęła z estrady do słuchaczy. Ta prezentacja unaoczniła też świetne wykonawstwo muzyków Capelli Cracoviensis oraz ich zagranicznych gości (nasi artyści w niczym im nie ustępowali). Wyborni byli śpiewający partie solowe: Joanna Zaucha – sopran, Piotr Olech – alt, rewelacyjny brytyjski tenor Hugo Hymas i Jakub Borgiel – bas. Nic więc dziwnego, że we wtorek dziękowaliśmy wykonawcom owacją na stojąco.
Dodaj komentarz