WSPANIAŁA KAMERALISTYKA

We wtorek w sali Filharmonii kameralistyka najczystszej wody. W ramach krakowskiej części 29. Międzynarodowego Festiwalu Ludwiga van Beethovena wystąpiła międzynarodowa (Austria, Francja, Niemcy, Polska, Portugalia, Syria) grupa artystów związanych głównie z niemieckimi uczelniami muzycznymi. Nie wiem, bo nie znalazłam tej wiadomości w drukowanym programie, czy artyści stale z sobą współpracują, czy też okazjonalnie. Po wysłuchaniu koncertu i obserwacji ich współdziałania nad budowaniem interpretacji skłaniam się do pierwszego stwierdzenia. Takie porozumienie, taki wspólny oddech, takie wyważenie brzmienia, taka rozpiętość dynamiczna, nie są osiągalne w jednostkowym spotkaniu muzyków. A przecież te wszystkie cechy można było podziwiać we wtorek, szczególnie w Oktecie Es-dur op. 20 Mendelssohna, który zabrzmiał w drugiej części wieczoru. Viviane Hagner, Fanny Fheodoroff, Juliette Beauchamp, Bilal Alner – skrzypce, Miguel Elrich i Kina Wojdalska – altówki, Alexy Stadler i Zuzanna Sosnowska – wiolonczele – grali „jak jeden mąż”. Młodzieńcze dzieło genialnego kompozytora porywało lekkością i wirtuozerią. Jakby jej przeciwieństwem była pełna emocji, dramatyzmu, zmienności nastrojów i migotliwości barw „Verklärte Nacht” Schönberga. Tak pięknie zbudowanej dramaturgii tego niełatwego przecież dzieła dawno nie słyszałam. Zachwyciło mnie też Trio smyczkowe op. 48 Weinberga, które otworzyło wieczór. Tu troje artystów zbudowało jedyny w swoim rodzaju nastrój nostalgii, jakby przywoływania z pamięci odległych obrazów. Zestawiali je z graniczącą z zapamiętaniem tanecznością. W świat muzyki Weinberga wprowadzili nas chyba: Viviane Hager, Kinga Wojdalska i Alexy Stadler. Piszę „chyba”, bo w programie nie wyszczególniono kto z ósemki wcześniej wymienionych gra w Triu, a zdjęcia w drukowanym programie nie ułatwiały rozpoznania wykonawców. I to był chyba jedyny mankament wtorkowego koncertu.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*