Po dwóch weekendach tegorocznej edycji Festiwalu Muzyki Polskiej można już powiedzieć, że Paweł Orski, dyrektor artystyczny imprezy, zaprosił tym razem bardzo ciekawych artystów, a oni zaprezentowali interesujące programy. Każdy z kolejnych koncertów przynosi świetne wykonawstwo i wzbogaca naszą wiedzę muzyczną. 17 lipca Janusz Wawrowski – skrzypce i Anna Fedorova – fortepian przypomnieli komponujące panie. „Portrety kobiet” – bo taki tytuł nosił koncert w Auli Collegium Novum UJ – przede wszystkim przybliżyły twórczość naszej Grażyny Bacewicz. Wieczór rozpoczęła jej „Sonata da camera”, wdzięczny pastisz muzyki barokowej z 1945 roku, a zwieńczyła młodsza o cztery lata, energetyczna Sonata nr 4 na skrzypce i fortepian. Wykonanie raz jeszcze ukazało, jak świetny warsztat twórczy miała nasza, wciąż nie doceniana tak jak na to zasłużyła, kompozytorka. W tej neoklasycyzującej klamrze artyści pomieścili dwa utwory wcześniejsze: powstałą w 1914 roku, mieszającą cechy późnoromantyczne z nowszymi prądami, Sonatę fis-moll op. 112 Mel Bonis, francuskiej kompozytorki znaczącej na przełomie XIX i XX wieku a u nas zupełnie nieznanej, oraz 3 Romanse op. 22 Clary Schumann. Nie pamiętamy, że była nie tylko żoną Roberta, znakomitą pianistką, lecz także wyborną, jak się okazało, kompozytorką.
Dzień później w sali Filharmonii Krakowskiej Sinfonietta Cracovia pod dyrekcją Marzeny Diakun oraz Elisabeth Leonskaja – fortepian w dwóch koncertach Mozarta – Es-dur KV 482 i c-moll KV 491 – stworzyły prawdziwe kreacje artystyczne. Rosyjska pianistka od kilkudziesięciu lat osiadła w Wiedniu (ma 80 lat) porywała pięknem i perlistością dźwięku oraz szlachetną i głęboką zarazem prostotą interpretacji mozartowskiej muzyki. Orkiestra pod batutą odnoszącej triumfy na całym świecie dyrygentki pięknie jej partnerowała. Zabłysnęła też interpretacjami pełnego muzycznego dowcipu Divertimenta B-dur „Eine kleine Haydn Music” Henryka Czyża oraz otwierającego wieczór utworu Pawła Mykietyna ”3 for 13”.
Sobotni wieczór (19 lipca) w Auli Collegium Novum UJ był spotkaniem z kameralistyką najwyższej próby za sprawą artystów szwajcarskich. Quatour Sine Nomine w składzie: Patrick Genet – I skrzypce, François Gotttraux – II skrzypce, Hans Egidi – altówka i Marc Jaermann – wiolonczela, grając I Kwartet smyczkowy C-dur op. 37 Karola Szymanowskiego i młodszy o 37 lat I Kwartet Constantina Regameya zachwycił homogenicznością brzmienia i idealną współpracą w kreowaniu interpretacji. W drugiej części wieczoru zabrzmiał Koncert fortepianowy f-moll Chopina którego partię solową grała Sylviane Deferne. Przyznam się, nie lubię Chopinowskich koncertów z towarzyszeniem kwartetu smyczkowego. Tym razem jednak musiałam ulec. W nie najlepszej, bo suchej, akustyce uniwersyteckiej auli, przy użyciu fortepianu marki Kawai, a więc o ograniczonych możliwościach barwowych, i właśnie z kwartetowym jedynie akompaniamentem Koncert f-moll wczoraj po prostu zachwycał. Nigdy dotąd nie miałam kontaktu z tą pianistką, a przecież chciałabym jej jeszcze posłuchać. Bo to był Chopin jakiego lubię, bez szukania oryginalności za wszelką cenę, prawdziwie romantyczny, wyśpiewany na fortepianie z wielką uważnością i swobodą zarazem. Po prostu piękny!
Piękne i ujmujące szlachetnością było również zagrane przez artystów na bis Andantino z Koncertu Es-dur KV 449 Mozarta.
Dodaj komentarz