No Image

MARINA

12 lipca 2026 Anna Woźniakowska 0

W sobotę 11 lipca w ramach Royal Opera Festival po pełnej powagi „Semiramidzie” Rossiniego, czyli typowej włoskiej operze seria, hiszpańska muzyczna zabawa – „Marina” Emilia Arriety, dziewiętnastowiecznego mistrza zarzueli. Kompozytor urodzony we wspólnocie autonomicznej Navarra wykształcony był we Włoszech, w [ Czytaj dalej… ]

No Image

SEMIRAMIDA

7 lipca 2026 Anna Woźniakowska 0

Gioachino Rossini kojarzy się nam przede wszystkim z operami buffa, bo one najczęściej pojawiają się w naszych teatrach muzycznych. Znacznie rzadziej mamy kontakt z jego operami seria. W minioną niedzielę w ramach Royal Opera Festival mogliśmy uczestniczyć w koncertowej prezentacji [ Czytaj dalej… ]

No Image

ROYAL OPERA FESTIVAL – INAUGURACJA

28 czerwca 2026 Anna Woźniakowska 0

Ósma edycja Royal Opera Festival rozpoczęła się w sobotę 27 czerwca w sali Filharmonii prezentacją jednoaktowej opery Rossiniego zatytułowanej „Okazja czyni złodzieja”. Orkiestrę Filharmonii poprowadził Jacopo Brusa, włoski specjalista w dziedzinie opery, spektakl wyreżyserował (podobnie jak festiwalowe spektakle w ubiegłych [ Czytaj dalej… ]

No Image

POTĘPIENIE FAUSTA

13 czerwca 2026 Anna Woźniakowska 0

Filharmonia im. K.Szymanowskiego w piątek oficjalnie zakończyła 81. sezon artystyczny. Uczyniła to spektakularnie – prezentacją „Potępienia Fausta” Hectora Berlioza. Ta „kantata dramatyczna” – jak ostatecznie nazwał swą kompozycje twórca (wcześniej mówił o „operze koncertowej” i „legendzie dramatycznej”) – napisana do [ Czytaj dalej… ]

No Image

WIEDEŃSKA KREW

25 maja 2026 Anna Woźniakowska 0

Nazwisko Giorgio Madii na afiszu gwarantuje przede wszystkim spektakl roztańczony i piękny wizualnie. I taka właśnie jest nowa inscenizacja „Wiedeńskiej krwi” Johanna Straussa – syna w Operze Krakowskiej przygotowana przez włoskiego reżysera i choreografa. Jego dziełem jest także reżyseria świateł [ Czytaj dalej… ]

No Image

MUZYKA PÓŁNOCY

24 maja 2026 Anna Woźniakowska 0

W piątek w pełnej słuchaczy filharmonicznej sali po wybrzmieniu ostatniego dźwięku „Pieśni Solveigi” z „Peer Gynta” Edvarda Griega zapanowała idealna cisza. Byliśmy jak zaczarowani i chcieliśmy by ten czar trwał jak najdłużej. Dopiero potem rozległy się burzliwe i długotrwałe oklaski. [ Czytaj dalej… ]